Stoisz pod drzewem z sekatorem, bo korona się rozrosła, a liście i tak już lecą? Jeśli to orzech włoski, brzoza albo klon, odłóż narzędzie do cieplejszych miesięcy. Rana po cięciu nie zdąży się zabliźnić przed pierwszym mrozem, drzewo zacznie tracić soki, a przez odsłonięte drewno wejdą choroby i grzyby.
Jak rozpoznać te trzy drzewa, zanim weźmiesz sekator?
Jesienią łatwo ciąć odruchowo, bo w ogrodzie i tak trwa sprzątanie: grabienie liści, okrywanie bylin, skracanie tego, co wybujało. Dlatego zanim przyłożę ostrze do gałęzi, sprawdzam, z jakim drzewem mam do czynienia. Przy tych trzech gatunkach pomyłka kosztuje najwięcej.
- Orzech włoski rozpoznasz po dużych liściach złożonych z kilku podłużnych listków i po owocach w zielonej łupinie, która jesienią ciemnieje i pęka. Roztarty liść ma wyraźny, cierpki zapach.
- Brzoza ma białą korę z ciemnymi przebarwieniami oraz cienkie, zwisające gałązki z drobnymi, ząbkowanymi liśćmi.
- Klon poznasz po liściach w kształcie dłoni i nasionach ze skrzydełkami, które dzieci przyklejają sobie na nos. Do tej grupy należą też odmiany ozdobne: niskie klony palmowe o drobno wciętych, często czerwonych liściach i klony kuliste z równą, okrągłą koroną.
Jeśli masz w ogrodzie któreś z nich, w tym sezonie odpuść cięcie. Problem zawsze zaczyna się tak samo: świeża rana nie zabliźni się przed przymrozkami i zostaje otwarta dla mrozu, wilgoci i patogenów. Każdy z tych gatunków płaci za to jednak inną cenę.
Orzech włoski: zgorzel i antraknoza
Orzech ma miękkie drewno i bardzo źle znosi cięcie późną jesienią. Na świeżej ranie nie zdąży powstać kalus, czyli tkanka przyranna, która ją zamyka. Wilgoć wnika w odsłonięte drewno, zimą zamarza i rozsadza pęd od środka.
Groźniejsze jest jednak to, co wchodzi razem z wilgocią. Jesienne cięcie mocno zwiększa ryzyko bakteryjnej zgorzeli i antraknozy. Te choroby potrafią zniszczyć nawet wieloletnie, potężne drzewo, które wydawało się nie do ruszenia.
Brzoza traci soki, a w ranę wchodzą hubiaki
Brzoza ma wyjątkowo silne parcie korzeniowe, więc po cięciu późną jesienią zaczyna „płakać”: z rany obficie wycieka sok. Drzewo słabnie, gorzej broni się przed chorobami, a wiosną uszkodzone gałęzie mogą w ogóle nie wypuścić liści.
Do tego dochodzą grzyby. Mokra, niezagojona rana to jesienią idealne miejsce dla zarodników grzybów niszczących drewno, w tym hubiaków. To samo ryzyko wraca bardzo wczesną wiosną, kiedy brzoza też obficie traci soki, więc pierwszy cieplejszy dzień po zimie to jeszcze nie jest dobry moment na cięcie.
Dlaczego klon pęka po cięciu?
Klon, tak jak brzoza, wcześnie rusza z sokami. Dotyczy to zarówno klonu zwyczajnego, jak i odmian ozdobnych, a po jesiennym cięciu kondycja drzewa pogarsza się niemal od razu. Najlepiej widać to wokół miejsca cięcia: kora pęka pod wpływem mrozu, a odsłonięte drewno obumiera.
Najgorzej znoszą to klony palmowe, które i tak są wrażliwe na polskie zimy. Po jesiennym cięciu potrafią wymarznąć aż do samej bryły korzeniowej. Sam przestałem ruszać ozdobne klony jesienią i nawet jedna przeszkadzająca gałązka czeka u mnie do cieplejszych miesięcy.
Co możesz zrobić teraz, nie skracając gałęzi
Odłożenie sekatora nie oznacza, że przy tych drzewach nie ma nic do roboty. Pod orzechem, brzozą i klonem zgrab opadłe liście, tak jak w reszcie ogrodu, i zabezpiecz byliny rosnące obok.
Obejrzyj też koronę i zapisz, które gałęzie przeszkadzają: ocierają się o dach, zasłaniają okno albo wchodzą na ścieżkę. Taka notatka przyda się w cieplejszych miesiącach, kiedy przyjdzie pora na cięcie. Do tego czasu drzewo powinno wejść w zimowy spoczynek bez ani jednej świeżej rany.
