Patrzysz na jabłoń, na której wisi jeszcze garść żółtych liści, i myślisz, że sezon w sadzie już zamknięty? Zostaw sobie jeszcze jeden zabieg na początek listopada: oprysk 5-procentowym roztworem mocznika, czyli 500 g na 10 litrów wody. Opadłe liście szybciej się rozłożą, a parch jabłoni nie będzie miał gdzie przezimować.
Kiedy opryskać jabłoń mocznikiem?
Termin wyznaczają liście, a nie data w kalendarzu. Oprysk robię na początku listopada, gdy na gałęziach zostało już tylko 5–10 proc. liści, czyli tuż przed tym, jak spadną ostatnie. Drzewo jest wtedy prawie gołe, a pod nim leży cała tegoroczna warstwa liści, w której grzyb szykuje się do zimy.
Nauczyłem się patrzeć na koronę zamiast liczyć dni. Jeden rok liście trzymają się dłużej, inny opadają szybciej po pierwszych przymrozkach, więc to drzewo podpowiada, kiedy wyjść z opryskiwaczem.
Jak rozrobić 5-procentowy roztwór
Proporcja jest prosta: 500 g mocznika na 10 litrów wody. Na każdy litr wody przypada więc 50 g nawozu, co ułatwia przeliczenie, gdy opryskiwacz ma inną pojemność.
Mocznik mieszam z wodą, aż granulki całkiem się rozpuszczą, i dopiero wtedy przelewam roztwór do opryskiwacza. To oprysk dolistny, więc celuję w liście, które jeszcze wiszą na drzewie.
Dlaczego ten azot nie pobudzi drzewa do wzrostu?
Mocznik to nawóz azotowy, a jesienią azotu do gleby pod jabłonie się nie sypie. Taki zabieg mógłby pobudzić krążenie soków, a pędy, które ruszyłyby o tej porze, łatwo przemarzną zimą.
Oprysk mocznikiem działa inaczej. Nie rozkręca wegetacji, tylko pobudza rozwój bakterii, które rozkładają opadłe liście. Grzyb wywołujący parcha zimuje właśnie w tych liściach, więc gdy one szybko znikną, traci kryjówkę. Wiosną w sadzie zostaje znacznie mniej źródeł infekcji.
Co jeszcze dać jabłoni w listopadzie
Oprysk chroni przed chorobą, ale korzenie też trzeba przygotować do mrozu. Pod jabłonie sypię wtedy wyłącznie nawozy bez azotu.
- Rozłożony obornik albo kompost – kilkucentymetrowa warstwa okrywa korzenie jak kołdra i powoli dostarcza próchnicy.
- Mączka bazaltowa – krzemionka i mikroelementy wzmacniają odporność tkanek na niskie temperatury.
- Jesienna mieszanka PK – fosfor wzmacnia korzenie, a potas odpowiada za gospodarkę wodną i odporność na mróz.
Nawóz rozsypuję szerokim pierścieniem w obrysie korony, a nie przy samym pniu, bo to tam pracują korzenie ssące. Nawozy mineralne mieszam płytko z wierzchnią warstwą ziemi, ostrożnie, żeby nie uszkodzić korzeni. Wszystko trzeba zrobić, zanim gleba trwale zamarznie, bo przez zmarzniętą ziemię składniki nie przejdą w głąb.
Wapno i obornik nigdy w tym samym czasie
Listopad nadaje się też do wapnowania, jeśli ziemia pod jabłoniami jest zbyt kwaśna. Jabłoniom najlepiej służy pH 6,2–6,7. Do tego celu stosuje się wolno działające wapno węglanowe: kredowe albo magnezowe, czyli dolomit.
Tu łatwo o błąd. Wapna nie rozsypuję razem z obornikiem, bo między tymi zabiegami muszą minąć co najmniej 3–4 tygodnie. Jeśli połączy się je naraz, zachodzi reakcja, przez którą ulatnia się azot, a składniki odżywcze zostają zablokowane. Dlatego najpierw robię jedno, a drugie dopiero po kilku tygodniach.
